Strona główna
Aktualności
Peruwiańskie zioła
o. Edmund Szeliga
Opracowania
Jak kupić zioła
Groch z kapustą
Dieta dla zuchwałych
Najprostszy sposób na raka
Inne diety
Dieta chorego
GMO - Nasiona dla naiwnych
Lista E Smakołyki
Dyplomy doktora
Konsultacje lekarskie
Doktor w dżungli
Kontakt
Mapa serwisu
 
Złoty Krąg Reklamowy
Milion Team

Zamów biuletyn BIK gdzie znajdziesz ciekawe informacje na temat zdrowia.
Zamawiam Biuletyn>>>





  Aktualności
Poddać się chemioterapii
czy nie?

31.05.2008


Onet > Czasopisma › Nauka i technika › New York Times
Carey Goldberg
Genetyczna analiza raka

Joyce Hansen stanęła przed dylematem, który wielu pacjentów chorujących na raka zna aż za dobrze: czy powinna poddać się chemioterapii, czy nie? W przypadku raka piersi wiąże się ona z bardzo niewielką poprawą rokowań, a lista potencjalnych skutków ubocznych jest przerażająca: nudności, wymioty, wyczerpanie, a nawet trwałe uszkodzenie narządów. Z drugiej jednak strony, jak zaniechać czegoś, co przecież może uratować nam życie?

Jeszcze kilka lat temu Hansen musiałaby podjąć decyzję wyłącznie w oparciu o to, co lekarze zobaczyli pod mikroskopem i podczas operacji - tak od dziesiątków lat diagnozuje się i leczy nowotwory. Teraz jednak pojawia się możliwość sięgnięcia też po badania DNA.

Pacjentki mające raka piersi, takie jak Hansen, należą do potencjalnie największych beneficjentek jednego z najbardziej niecierpliwie oczekiwanych efektów badań nad genomem: umiejętności określania profilu genowego nowotworu i dostosowywania do niego sposobu leczenia.

Póki co, test, któremu poddała się Hansen, dał jej tylko ogólne pojęcie o tym, jakie korzyści może przynieść chemioterapia, ale genetyczna analiza guzów jest już wprowadzana do leczenia pacjentów z rakiem płuc, a w opracowaniu znajdują się testy do stosowania w przypadku raka prostaty, nerki, jelita grubego, przewlekłej białaczki i wielu innych.

- A to tylko przedsmak tego, co przyjdzie wkrótce – mówi dr Eric P. Winer, dyrektor Centrum Chorób Nowotworowych Piersi w Instytucie Raka Dana-Faber.

- W miarę postępu badań naukowcy stawiają sobie kolejne cele: określanie genetycznej budowy każdego guza oraz mutacji leżących u podstaw jego powstania, a następnie pomoc klinicystom w wyborze najlepszej broni przeciw niemu – wyjaśnia Eric Lander, dyrektor Broad Insitute, genetycznej potęgi z Cambridge, współpracującej z Massachusetts Institute of Technology i Harvard University.

Jeśli te nowe narzędzia mają jakieś wady, to jest nią ”konieczność stworzenia leków, które mogłyby trafić w namierzony cel”, wyjaśnia dr Thomas Lynch, kierownik Hematologii i Onkologii Szpitala Ogólnego Massachusetts. - Naukowcy szybko odkrywają istotne genetyczne wzory – tłumaczy, – jednak klinicyści potrzebują odpowiednich leków, by zaatakować zidentyfikowaną mutację, a być może potrzeba lat, by takie leki opracować.

- Największe wyzwanie na tym polu można sformułować następująco: OK, powiedzieliście mi, kto rokuje dobrze, a kto nie - ale co zamierzacie z tym zrobić? - wyjaśnia lekarz.

- Wkraczające właśnie do praktyki klinicznej testy określające profil genowy guza to dopiero początek - zaznacza Lander. Jest też ”olbrzymia ilość nowych genetycznych wyznaczników, odkrywanych przez wielu naukowców”.

Chcąc wykorzystać pojawiające się, nowe badania, Instytut Dana-Faber otworzył w lecie ubiegłego roku Centrum Molekularnej Patologii Onkologicznej, a w Massachusetts planuje się otwarcie laboratorium patomorfologicznego nastawionego na analizę nowotworów na poziomie komórkowym na szeroką skalę.

W ubiegłym miesiącu naukowcy z Brigham and Women,s Hospital donieśli o wykorzystaniu nowej, szybkiej techniki analizy genowej i udało im się ustalić wcześniej niepodejrzewane o to mutacje, odgrywające rolę w powstawaniu międzybłoniaka - rodzaju nowotworu płuc związanego z narażeniem na azbest.

Główny autor tego raportu, dr David Sugarbaker, mówi, że teraz, gdy operuje pacjentów z rakiem płuc, wysyła próbkę tkanek guza z sali operacyjnej, by mógł ją ocenić patomorfolog. - W przyszłości wezmę próbkę guza do laboratorium, szybko ustalimy sekwencję genetyczną i w bardzo krótkim czasie dowiem się, że mam do czynienia z takim a takim profilem mutacji, który najlepiej odpowiada na pewien określony sposób leczenia - tłumaczy. - Dane genetyczne mogą nawet uratować pacjenta przed dużym zabiegiem operacyjnym – dodaje.

Już teraz klinicyści mogą poddać pacjentów z rakiem płuca badaniu pod kątem mutacji w pewnym genie. Ma ją około 13 procent pacjentów i ci, u których ona występuje, leczeni są erlotinibem, lekiem działającym na tę określoną mutację, mówi Lynch. - Lek ten może dać lepsze wyniki kuracji i to przy dużo łagodniejszych skutkach ubocznych – tłumaczy.

Są też prowadzone prace mające zbadać możliwości wykorzystania testów genetycznych do ustalenia, dlaczego podawane leki przestają działać i czemu dochodzi do nawrotów choroby.

W Stanach Zjednoczonych ponad 46 tysięcy pacjentów z rakiem piersi przeszło te same badania, którym poddała się Hansen. Test o nazwie Oncotype DX kosztuje 3500 dolarów i jest zalecany tylko wtedy, gdy kobieta z wczesnym inwazyjnym rakiem piesi reaguje na leczenie hormonalne estrogenami. Według Genomic Heath, kalifornijskiej firmy produkującej test, przeprowadza się go tylko u około 30 procent pacjentek.

Hansen poddała się testowi w 2006 roku i musiała walczyć ze swoją firmą ubezpieczeniową, by pokryła jego koszty – mimo to podkreśla, że i tak były to koszty porównywalne do jednego kursu chemioterapii. Według Genomic Health, kwestia akceptacji tego typu leczenia przez ubezpieczycieli ulega poprawie.

Test daje pacjentom wynik ”skali wznowy”, zawierającej się między 0 a 100. Uważa się, że wyniki powyżej 30 oznaczają wysokie ryzyko, co oznacza większe prawdopodobieństwo wznowy guza oraz większe korzyści, jakie pacjent odniesie z chemioterapii. U Hansen wynik nie był wysoki, a reszta obrazu klinicznego przemawiała przeciw chemioterapii.

Test ”upewnił mnie i pomógł w decyzji: Nie, nie poddam się chemioterapii - wspomina. Pełna życia 65-letnia Hensel, była nauczycielka z Waltham, nie chce już więcej zastanawiać się nad podjętą decyzją.

- Czas i tak pokaże, czy zdecydowałam właściwie - mówi Hansen.